Zrezygnowała, ale zapłaciła

Pani Paulina regularnie chodziła na zajęcia z brydża sportowego organizowane przez jeden z poznańskich klubów brydżowych. Klub organizował także imprezy wyjazdowe. Klientka zapisała się na jeden z nich z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, wpłacając 400 zł tytułem ,,bezzwrotnej opłaty wpisowej”.

Jak wynika z relacji klientki, firma przesłałam e-mail z przypomnieniem o wyjeździe tydzień przed jego datą, ale pani Paulina była na wakacjach i nie zaglądała do poczty. Zorientowała na kilka godzin przed rozpoczęciem imprezy i natychmiast wysłała do organizatora informację o rezygnacji, gdyż miała już inne plany. Otrzymała odpowiedź, że firma zapłaciła z góry i poniosła koszty jej wyjazdu, więc, choć nie skorzystała z udziału w imprezie, musi dopłacić 900 zł do pełnej ceny wyjazdu wynoszącej 1300 zł.
– Przyznałam się do tego, że zapomniałam o wyjeździe i pogodziłam się z przepadkiem opłaty wpisowej, zawiadomiłam jednak o tym jeszcze przed rozpoczęciem imprezy, będąc przekonaną, że skoro nie wyjeżdżam, nie będę musiała płacić za wyjazd, w którym nie uczestniczyłam – relacjonuje p. Paulina. – Jako że na spotkania i turnieje przychodziłam do klubu od 5 lat, zdeklarowałam, że będę nadal będę pilnie korzystać z zajęć i za nie płacić z góry, by w ten sposób zrekompensować organizatorom moją rezygnację w terminie, w którym trudno już było znaleźć kogoś na moje miejsce.
Ten argument jednak nie trafił do właścicieli Nauki Brydża, bo powołując się na regulamin wyjazdu domagali się zapłaty całej kwoty, która po wymianie kolejnych e-maili została obniżona do 400 zł, co stanowiło dobrowolną propozycję samej klientki. W sumie ostateczna faktura opiewała na 800 zł, którą to kwotę niedoszła uczestniczka ostatecznie zapłaciła.
– Było mi tak po ludzku przykro – przyznaje p. Paulina. – Zdaję sobie sprawę, że wysłanie rezygnacji w dniu wyjazdu było mało komfortowe dla organizatorów, ale przecież częściowo pokryłam koszty wyjazdu wpłacając opłatę wpisową, która mi przepadła. Myślałam, że będę mogła liczyć na życzliwe potraktowanie w związku z tym, że byłam ich długoletnim klientem.
Zgodnie z warunkami wyjazdu, uczestnicy rezerwując miejsce musieli wpłacić 400 zł z pełnej ceny imprezy, w przypadku tej klientki – to kwota 1300 zł. Pozostała część kosztów była do zapłaty po przyjeździe na miejsce. W cenie były noclegi, wyżywienie i rozgrywki brydżowe. Każdy musiał dojechać we własnym zakresie.
Żądając całej zapłaty za rezygnację z wyjazdu, właściciele firmy Nauka Brydża powołali się na zapisy regulaminu, który dołączony był do warunków imprezy. Jednak w związku z przyjętą formą rozliczenia, regulamin ten został wadliwie sformułowany. Zostało w nim zapisane: „W przypadku rezygnacji organizator dokona zwrotu uiszczonych już wpłat z zastrzeżeniem:
– rezygnacja do 14 dni przed datą rozpoczęcia wyjazdu – zwrot kosztów nie uwzględnia bezzwrotnej opłaty wpisowej (10%),
– rezygnacja na 2-14 dni przed datą rozpoczęcia wyjazdu – zwrot 50% kosztu wyjazdu,
– rezygnacja na 2 dni (i krócej) przed rozpoczęciem wyjazdu – koszty nie zostaną zwrócone przez organizatora” /źródło – strona organizatora, Naukabrydza.pl/.
W przypadku rezygnacji cały czas jest mowa o „zwrocie kosztów wyjazdu”, których wysokość procentowa uzależniona jest od terminu rezygnacji. Jednak można dokonywać takich obliczeń i dokonywać zwrotu, gdyby uczestnicy uiszczali całą zapłatę w określonym terminie przed wyjazdem, a jak wiadomo wpłacali tylko 400 zł, a resztę mieli płacić na miejscu. Trudno w takiej sytuacji dokonywać ,,zwrotów” od kwot, które nie zostały zapłacone.

Zwróciliśmy się do właścicieli firmy Nauka Brydża o wyjaśnienie sposobu rozliczenia z p. Pauliną i jak to się ma do zapisów z regulaminu wyjazdu, ale do czasu publikacji nie odpowiedzieli na nasze pytania.

Mając na uwadze regulacje wynikające z prawa konsumenckiego, poprosiliśmy o opinię w opisanej sprawie Marka Radwańskiego, Powiatowego Rzecznika Konsumentów w Poznaniu, zadając pytania:
Czy impreza wyjazdowa, w której organizator nie zapełnia transportu na miejsce wydarzenia podlega regulacjom Ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych?
Czy można było żądać zapłaty od niedoszłej uczestniczki wyjazdu tylko na podstawie zapisów regulaminu?

Marek Radwański, Powiatowy Rzecznik Konsumentów w Poznaniu:

Z przedstawionego stanu faktycznego można wnosić, że wyjazd, na który zapisała się p. Paulina mógł być imprezą turystyczną w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 24 listopada 2017 r. o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych (Dz. U. z 2023 r., poz. 2211 z późn. zm.). Zgodnie z przepisem art. 4 pkt 2 tej ustawy przez imprezę turystyczną należy rozumieć połączenie co najmniej dwóch różnych rodzajów usług turystycznych na potrzeby tej samej podróży lub wakacji, zaś przez usługą turystyczną w rozumieniu art. 4 pkt 1 rozumie się: a) przewóz pasażerów, b) zakwaterowanie w celach innych niż pobytowe, które nie jest nieodłącznym elementem przewozu pasażerów, c) wynajem pojazdów samochodowych lub innych pojazdów silnikowych, d) inna usługa świadczona podróżnym, która nie stanowi integralnej części usług wskazanych w lit. a-c. Skoro wyjazd obejmował wyżywienie, noclegi i udział w rozgrywkach brydżowych, to można uznać, że umowa o udział w wyjeździe była umową o usługę turystyczną. Dodatkowym argumentem przemawiającym za taka konstatacją jest fakt, że organizatorzy wyjazdu prowadzą działalność gospodarczą m. in. w zakresie określonym następującymi kodami PKD: 85.51.Z Pozaszkolne formy edukacji sportowej oraz zajęć sportowych i rekreacyjnych, 85.59.B Pozostałe pozaszkolne formy edukacji, gdzie indziej niesklasyfikowane, 93.19.Z Pozostała działalność związana ze sportem. Tak więc wyjazd brydżowy w Mikorzynie był imprezą turystyczną.
Zgodnie z przepisem art. 47 ust. 1 ww. ustawy podróżny może odstąpić od umowy o udział w imprezie turystycznej w każdym czasie przed jej rozpoczęciem. Tak więc p. Paulina mogła odstąpić od umowy  nawet w ostatniej chwili, co właśnie miało miejsce. Po odstąpieniu od umowy powstaje kwestia rozliczenia kosztów udziału podróżnego w imprezie. W zakresie interesującym Konsumentkę zagadnienia te uregulowano w ust. 2 i 3 wskazanego art. 47 ustawy. Zgodnie z tymi przepisami: 2. Podróżny może zostać zobowiązany do zapłacenia odpowiedniej i uzasadnionej opłaty za odstąpienie od umowy o udział w imprezie turystycznej na rzecz organizatora turystyki. W przypadku nieokreślenia w umowie o udział w imprezie turystycznej opłat za odstąpienie od umowy o udział w imprezie turystycznej wysokość tej opłaty odpowiada cenie imprezy turystycznej pomniejszonej o zaoszczędzone koszty lub wpływy z tytułu alternatywnego wykorzystania danych usług turystycznych. Na żądanie podróżnego organizator turystyki uzasadnia wysokość opłat za odstąpienie od umowy o udział w imprezie turystycznej. 3. W umowie o udział w imprezie turystycznej może zostać wskazana opłata za odstąpienie od umowy o udział w imprezie turystycznej w wysokości zależnej od tego, w jakim czasie przed rozpoczęciem imprezy turystycznej doszło do odstąpienia od umowy o udział w imprezie turystycznej, od spodziewanych oszczędności kosztów oraz spodziewanego dochodu z tytułu alternatywnego wykorzystania danych usług turystycznych. Opłata podlega potrąceniu z wpłaty dokonanej przez podróżnego.

Wydaje się, że strony nie zawarły pisemnej umowy o udział w imprezie. Organizatorzy jedynie na swojej stronie www zamieścili regulamin udziału w wyjeździe brydżowym zawierający powyżej przytoczone zapisy. Nie zgodzę się z kategorycznym stwierdzeniem, że zapisy regulaminu są wadliwe. Przedsiębiorca sporządzając regulamin powinien go sporządzić w sposób jasny, prosty, czytelny czyli transparentny. Wszelkie zaś niejasności w nim zawarte powinny być wykładane in favorem consumenti. A skoro przedsiębiorca uznał, że rozliczeniu podlegać mają „uiszczone już wpłaty”, to można postawić tezę, że kwoty nieuiszczone nie podlegają tym uregulowaniom. Przytoczone przepisy ustawy o rozliczeniach w razie odstąpienia od umowy ustanowione są na korzyść konsumenta. Przedsiębiorca może stosunek umowny uregulować bardziej korzystnie dla konsumenta niż regulacja ustawowa. Skoro tak, to można postawić tezę, że organizatorzy wyjazdu nieprawidłowo zażądali od konsumentki zwrotu kwoty ponad wpisowe. Zwrotu samego wpisowego mogli jednak żądać. Można także na sprawę spojrzeć i z innej strony, a mianowicie, że skoro zasady zwrotu wynagrodzenia nie uregulowano w umowie, a jedynie w regulaminie, to taki zapis regulaminu nie jest ważny, a co najmniej nie jest wiążący dla konsumentki. W takim razie zastosowanie znalazłaby regulacja z przytoczonego wyżej art. 47 ust. 2 ustawy. Wtedy przedsiębiorcy musieliby uzasadnić na jakiej podstawie domagają się od konsumentki takiej, a nie innej kwoty. W takim razie mogłoby się okazać, że kwota zażądana finalnie od konsumentki była zgodna z prawem.

Reasumując więc całą sytuację, należy stwierdzić, że wyjazd mieścił się w definicji ustawowej imprezy turystycznej, a regulamin imprezy powinien zostać zawarty w umowie między organizatorem a klientką i przez obie strony podpisany. Na tej podstawie firma mogłaby żądać zwrotu kosztów w wysokości adekwatnej do terminu, w którym klientka złożyła rezygnację, a regulamin na stronie nie jest wiążący dla niedoszłej uczestniczki wyjazdu.

W przypadku, kiedy umowy nie podpisano, organizator mógłby żądać zwrotu poniesionych kosztów, jeśli by je udokumentował, a tego nie zrobił, tylko wystawił fakturę na kwotę, której  wysokości nawet nie potrafił uzasadnić. Jedynym kosztem więc dla klientki mogła być kwota opłaty wpisowej w wysokości 400 zł.

Anna Dolska

artykuł ukazał się na stronie  Naukabrydza.pl. Zrezygnowała, ale zapłaciła – Spoleczenstwo.com.plplaying-cards-1068147_1920